Cipeczki

 

Pamiętam jak w 2009 roku byłem w Gdańsku nad morzem. Poznałem wtedy dwie super wystrzałowe cipeczki. Laski miały na imię Malwina i Katarzyna, jedna 21, a druga 22 lata. Dziewczyny naprawdę otwarte na nowe doświadczenia i nowe fantazje. Pamiętam jak umówiliśmy się kiedyś wieczorem przy molo. Miały być same, ale przyprowadziły jeszcze trzecią cipeczkę. Wszystko się akurat dobrze składało, bo ja też przyprowadziłem jednego kolegę. Czyli były trzy cipeczki na dwóch kolesi. Sytuacja praktycznie wymarzona. Wzięliśmy dziewczyny troszkę bardziej pod wydmy, żeby nie było nas tak wszystkich widać i od razu przeszliśmy do konkretów. Malwinę ja zacząłem rozbierać. Kaśka rozebrała się praktycznie sama, a Sandra [bo tak miała na imię trzecie dziewczyna] została rozebrana przez mojego kumpla. W pierwszym momencie byłem w trochę gorszej sytuacji, bo miałem na wyłączność jedną cipeczkę, podczas gdy mój kolega miał dwie. Nie było mi do śmiechu, ale wszystko po 20 minutach się odwróciło i to ja obracałem dwie laski. Zamieniliśmy się po prostu. Dziewczyny były trochę niewyżyte, bo wręcz wydzierały sobie nasze kutasy. Kumpel nie ma się zbytnio czym pochwalić, ale jego też obracały i to konkretnie. Ja za to mam kutasa dość konkretnego, dlatego Kaśka to praktycznie nie schodziła mi z niego. Na koniec oczywiście było spuszczanko i to nie gdzieś na piasek tylko Malwinka ładnie wszystko zlizała. Dzisiaj jak sobie przypominam te laski z nad morza to aż mi staje i trochę żałuję, że w mojej okolicy nie ma takich fajnych dziewczyn. Co prawda cipeczki mają wygolone, ale to już jest praktycznie standard u większości dziewczyn. Rzadko którą widzę owłosioną, ale co z tego, kiedy jeżeli chodzi o seks to praktycznie tylko leżą i rozkładają nogi. Zero inicjatywy własnej. Większość nastawiona tylko na branie. Jak od czasu do czasu któraś zrobi loda to już jest dobrze i się człowiek cieszy. Zobaczymy, może się to trochę poprawi, ale jak nie to w tym roku znowu jadę nad morze :-)